2025 - Koło Łowieckie "Jeleń-Wołkowyja"

KOŁO   ŁOWIECKIE
"JELEŃ"
w  WOŁKOWYI
MENU
Przejdź do treści

2025

Galeria > Polowania Zbiorowe
Sprawozdanie z polowania zbiorowego z 13/12/2025
Czterdzieści cztery lata po stanie wojennym, gdy historia już dawno ostygła, a karabiny są na szczęście wyłącznie myśliwskie, 17 odważnych i pełnych wiary myśliwych stawiło się na zbiórce w Wołkowyi. Nadzieje były wielkie, humory jeszcze większe, a pogoda… zupełnie nie wiedziała, że jest grudzień – wiosna pełną gębą!
Na polowanie przybył nawet łowczy z dalekiego Łobozewa, co samo w sobie było wydarzeniem niemal historycznym i pięknym gestem koleżeńskiej solidarności w imieniu obwodu 211pk. Do naszej wesołej kompanii dołączyli również dwaj koledzy z sąsiedniego Koła Łowieckiego „Ryś” z Leska – kol. Jacek K. i Tomasz K. – witani tak serdecznie, że niemal zapomnieliśmy, po co tu właściwie przyjechaliśmy.
Po wzorowej odprawie, przypomnieniu zasad bezpieczeństwa (bo broń to nie zabawka, nawet w tak dobrym humorze!) oraz losowaniu stanowisk, myśliwi ruszyli w stronę Wierchów Rybiańskich, a naganka obrała kierunek Polańczyk–Myczków. Na znak prowadzącego ruszyła jak burza, wspierana przez słynnego już czworonoga „Colombo” – Małego Munsterlandera, który do połowy miotu dzielnie udawał lwa, po czym na zapach wilków przypomniał sobie o pilnych sprawach w pobliżu zaparkowanego auta i zniknął taktycznie, dla dobra swojego i całej okolicznej motoryzacji.
W miocie było wszystko: tropy jeleni, saren, dzików, a nawet wilków – jednym słowem zoo bez klatek. Zwierzyna jednak postanowiła sprawdzić cierpliwość myśliwych i na linię wysłała jedynie dwa lisy, najwyraźniej oficjalnych delegatów w tej sprawie. Jeden z nich zakończył misję dzięki kol. Ireneuszowi O., co wywołało euforię większą niż trafiona „szóstka” w totka – pokot stał się faktem!
Inny z kolegów spotkał na linii dwa potężne wilki, których widok sprawił, że czas na chwilę się zatrzymał, a myśli o bigosie zeszły na dalszy plan.
Po zakończeniu pędzenia nadszedł moment kulminacyjny, na który wszyscy czekali bardziej niż na zwierzynę – ognisko. Dzięki kol. Łukaszowi Adamko, który dzień wcześniej przygotował wszystko z precyzją sapera, ogień zapłonął jak trzeba. Na nim królował legendarny bigos autorstwa Witolda Nogaja, dostarczony przez kol. Henryka Tymejczyka – aromat taki, że zwierzyna mogła sama się zgłosić.
 👉 Panowie – chylimy czoła i miski!
Przy ognisku atmosfera była tak dobra, że śmiech niósł się dalej niż echo strzału. Historie łowieckie rosły z każdą porcją bigosu, a każdy kolejny kawałek mięsa w opowieściach był coraz większy.
Rozstaliśmy się w znakomitych humorach, z mocnym postanowieniem poprawy wyników na kolejnym polowaniu w obwodzie 211pk, już w najbliższą sobotę. A że będzie to polowanie wigilijne – opłatki obowiązkowe.                Link do fotorelacji  >>>>wejdż<<<<

Przebieg  polowania  29/11/2025       Obwód 211pk.      
    Dzień zaczął  się wcześnie, jeszcze zanim  promienie słońca przebiły  mgłę zalegającą nad lasem i wzgórzami solińskimi. Powietrze było  chłodne, leżący jeszcze śnieg i aż dwunastu ochotników (plus trzej czworonodzy przyjaciele) zameldowali się pod tzw. „małym przekaźnikiem”
Był to  moment, w którym nawet las zdał  się wstrzymywać oddech.
Myśliwi zebrali się w ustalonym miejscu, witając się uściskami dłoni i krótkimi, żartobliwymi uwagami — takimi, które przekazują więcej niż same słowa. Ktoś  rzucił klasyczne: „No, zobaczymy kto dziś będzie miał więcej szczęścia niż rozumu!” Oczywiście wszyscy się śmiali bo to część tradycji. Po krótkiej odprawie i przeglądzie zasad bezpieczeństwa przez  „Nowego” prowadzącego polowanie kol. Krzysztofa Kowalczuka,  każdy zajął swoje miejsce wyznaczone uprzednio  farbą w spray. Wtedy las na nowo zaczął żyć: wiewiórka skakała między gałęziami, gdzieś w oddali odezwała się sójka, a echo niosło charakterystyczne „kra–kra”, jakby ktoś zza drzew komentował całą sytuację.I choć wszyscy udawali profesjonalny spokój, adrenalina podskakiwała o poziom wyżej.
W pewnym momencie pojawiało się to nieuchwytne uczucie — jakby las dawał znak, że coś właśnie się wydarzy i każdy to czuł.
To trochę jak w filmie, kiedy muzyka cichnie tuż przed wielką sceną.
W pierwszym pędzeniu zwierzyna wolała jednak  pozostać niewidoczna, polowanie samo w sobie miało swój rytm, tradycję i atmosferę. Naganka zameldowała, że w miocie były dziki i tropy jeleni. Po zakończeniu pierwszego pędzenia wszyscy spotkaliśmy się  ponownie na tzw. „Patelni” gdzie prowadzący uczęstował wszystkich wspaniałą , smaczną myśliwską zupą , za którą należą się słowa pochwały w tym również dla jego wspaniałej małżonki . Podczas posiłku padały historyjki, przechwałki i śmiech. Ktoś snuł opowieść, jak „prawie miał okazję stulecia”, a reszta kiwała głową, robiąc tak zwane „profesjonalne miny” — dobrze znane z łowieckiego folkloru.
Następnie padło hasło , że robimy drugi miot. Myśliwych sprawnie poustawiał Krzysztof na nowych stanowiskach na tzw. „Wyciągu”.  Naganka pod przewodnictwem drugiego Krzysia tego co kocha psy ( K. Midura) ruszyła od ambony „Henia” W niedługim czasie pada pierwszy strzał, zaraz drugi i po lesie roznosi się zapach wielkiego wydarzenia. Wreszcie na zakończenie polowania będzie „Pokot”
Tak i też było. Nasz myśliwy z koła  i kol.  „Zaproszony” celnymi strzałami pokonali dwie sztuki jelenia-łanie. Radości było tym bardziej dużo, bo kol Tomek upolował swą pierwszą w życiu sztukę zwierzyny grubej. Tak więc na zakończenie polowania odbyło się jeszcze Pasowanie Myśliwskie dla kol. Tomka . Darz Bór Tomaszu!!!
Na końcu przyszedł czas na wspólne ognisko, kiełbaskę, ciepłą herbatę i rozmowy, które mogłyby trwać do późnej nocy.
Bo choć każdy poluje inaczej, to ta część — wspólnota, tradycja i atmosfera – pozostaje niezmienna. Darz Bór i szczególne podziękowania naszemu kol. Krzysztofowi Kowalczukowi , który na swojej premierze, jako prowadzący wykazał zaangażowanie całym serduchem. Dzięki Krzysztofie. Darz Bór     
Hubertowskie 2025 w Wołkowyi! 🦌
9 listopada 2025r. spotkaliśmy się w Wołkowyi, by wspólnie uczcić naszego patrona – św. Huberta. Uroczystość rozpoczęła się Mszą Świętą, którą odprawił ks. Łukasz Pałacki.
Po nabożeństwie odbyło się losowanie stanowisk, a myśliwi ruszyli w dwie strony – w kierunku Woli Górzańskiej i Bukowca. Linie spotkały się pod górą Korbanią. Polowanie przebiegło spokojnie – tym razem zwierzyna była sprytniejsza i nie padł żaden strzał 😉. Na koniec, przy wiacie pod Korbanią, czekało na wszystkich ognisko i pieczona kiełbasa. Było wspólne biesiadowanie, rozmowy i prawdziwa myśliwska atmosfera! Darz Bór.
więcej fotografii  >>>> link<<<<
Polowanie zbiorowe 11/01/2025r.
Na tzw "Granicach" koło rezydencji naszego Kol. Krzysia M. o 8.30 pojawiło się 14 myśliwych ( w tym dwóch myśliwych niezrzeszonych) którzy postanowili wziąć udział w polowaniu zbiorowym w przepięknych zimowych warunkach z widokiem na Kopułki i z drugiej strony z widokiem na Górę Jawor. Linia myśliwych ustawiona została po granicy w stronę Góry Jawor,a naganka ruszyła od Teleśnicy. Drugi miot odbył się z tą różnicą , że naganka uszyła od pól solińskich. Zarówno pierwszy miot jak i drugi okazał się pusty tzn. zwierzyna była w miocie, ale zabrakło szczęścia aby wreszcie coś ułożyć na pokocie.  Zakończenia  polowanie było przy przepysznym bigosie wykonanym przez Artura Podkalickiego pod nadzorem jego małżonki, a Łowczy humorystycznie stwierdził,że polowanie zakończyło się sukcesem , bo wszyscy przeżyli i jelenie też.... Darz Bór
Wróć do spisu treści